ksiezniczka, choc wsluchiwala sie w Bacha, postanowila byc tymczasowo czarownica…Malgorzacie tez sie to kiedys przytrafilo i to nawet na dluzej…a poniewaz nasza ksiezniczka mistrza miala u boku, prawie codziennie i szukac go, na szczescie, nie musiala (czasem sie tylko zamartwiala, kiedy za dlugo nie odpisywal na smsa), wiec skoro szukac go nie musiala i z tegoz to powodu czarownica stawac sie nie musiala, w bycie heksa postanowila sie ksiezniczka jedynie zabawic, ze niby skoro taki jesienny wieczor, dlugi i zimny, to mozna by naparzyc ziol, roztoczyc won lawendowo-rumiankowa, oddac sie tym oparom, bez oporu i w calosci, zawiazac fartuch, zakasac rekawy i warzyc, warzyc rozne ziola zieliska, do woli, ile wlezie, zaczadzic sie nimi i zasnac